Fantastyka

Cała moja fantastyka

Fantastykę czytam odkąd w bibliotece szkoły podstawowej na warszawskim Ursynowie zobaczyłem książkę Wielka, większa i największa Jerzego Broszkiewicza. Potem już konsekwentnie wypożyczałem wszystkie dostępne książki fantastyczne w bibliotekach kolejnych szkół i okolicznych bibliotekach osiedlowych :) Czytałem wtedy jedną, czasem nawet dwie książki dziennie; mamy w latach szkolnych całkiem dużo czasu i dopiero po latach docenia, jak ważne jest by go sensownie wykorzystać.

Oglądam też sporo filmów z fantastyki; natomiast nie gram w RPG, trochę za to w gry komputerowe strategiczne często ocierające się o fantastykę, takie jak Fantasy General, seria Warlords i przede wszystkim Civilization (kolejne wersje tej gry to prawdziwa uczta dla fantasty, bo można w nich tworzyć nowe światy, obserwować jak wygląda historyczny rozwój nauki, wojska i społeczeństw, wreszcie - spróbować przyszłościowych rozwiązań dla swych państw) no i oczywiście gry bezpośrednio nawiązujące do klasyki tego gatunku, jak Dune).

Już przy końcu szkoły podstawowej napisałem swe pierwsze opowiadanie fantastyczne i zaniosłem do znanej wszem i wobec redakcji na Mokotowskiej, z któregoż to wydarzenia mam całkiem miły papierek z autografami Adama Hollanka i Macieja Parowskiego. Jak łatwo się domyśleć przeglądając bibliografię polskiej fantastyki pismo owo mojego wypowiadania nie wydrukowało, ale nie zraziło mnie to, pisałem dalej (i oczywiście czytałem, czytałem, czytałem...).

Gdzieś na przełomie szkoły średniej i studiów trafiłem do Klubu Twórców, legendarnej dziś organizacji rodzącej na pęczki wielkich pisarzy-fantastów, dość wymienić Rafała Ziemkiewicza i Tomasza Kołodziejczaka czy redakcję Fenixa. Oprócz rozmów o fantastyce, picia piwa w Stodole i obserwowania jak Darek Zientalak nabija sobie fajkę wydawaliśmy też równie legendarny fanzin Fantom (który odrodził się w styczniu 1999, ale - z wyjątkiem technicznej strony pierwszego numeru - już beze mnie).

Później robiłem nieco inne rzeczy, związane ze studiami na polonistyce i politologii, pracą jako konsultant IT i rożnymi projektami internetowymi, ale fantastykę czytałem nadal, swoje opowiadania publikowałem na stronach internetowych, brałem udział w grupach i listach dyskusyjnych z fantastyki... bodajże raz byłem na konwencie, a także na warszawskich imprezach organizowanych przez Tomka Kołodziejczaka w garnizonowym kinie...

...aż do lata 1999 roku, gdy udało mi się uruchomić od dawna planowany serwis internetowy o fantastyce, pod nazwą Fantastyka.pl, który prowadziłem wraz z Maćkiem Śnieżkiem jako współredaktorem, a z Prószyńskim i S-ka jako wydawcą. To ambitne przedsięwzięcie, na które oczywiście potrzeba było dużo więcej czasu i zasobów niż te, jakie były do naszej dyspozycji, ale powoli się rozwijało... niestety krótko. Interesował mnie fandom i rozmaite nagrody, ale sam nie miałem zamiaru być w żadnym klubie (może dlatego że po organizacyjnych doświadczeniach w szkolnych samorządowych wole być raczej samotnym wilkiem niż chodzić w kieracie), natomiast sporo jeszcze rzeczy z fantastyka i Internetem związanych mam zamiar zrobić (choć nie tylko z Internetem, może za parę lat jakieś pismo...? a może praca redaktora w małym ale szacownym wydawnictwie a la Jack Nicholson w Wilku?)

Poznałem wielu interesujących i ważnych - z różnych względów - ludzi w Internecie, ale jakoś tak się składa, że najciekawsi z nich to ci, co zajmują się także fantastyka :))) Milo mi jest ich poznać w końcu osobiście, zetknąć się z nimi na rozmaitych konwentach i wigilijach.

W nowym wieku zarzuciłem swoje kontakty z fandomem, ale to nie znaczy, że ich jeszcze kiedyś nie nawiążę. Ciągle czytam, oglądam wiele filmów, piszę.

A na starość mam zamiar otworzyć antykwariat z fantastyką...

Jarosław Zieliński

17 marca 2010

Napisz komentarz:


- Użyj wstawki antyspamowej
Włączenie tej opcji utrudni wykorzystanie Twojego adresu przez spamerów


* pola wymagane